Jeszcze w szoku po wszystkich niespodziankach zgotowanych przez najlepsze przyjaciółki na świecie

postanowiłam podzielić się wrażeniami, może kogoś to zainspiruje..
A więc.. było bardzo nietradycyjnie

I SUPER!!!
Swiadkowa wzięła ode mnie listę gości, na nic innego nie miałam wpływu..
Ok. 17 telefon- "załóż wygodne buty, coś ciepłego, zabierz halkę koleżanki (tak przy okazji..) i parasol. Ewentualnie tampony

i inne drobiazgi, które mogą Ci być potrzebne, bo prędko nie wrócisz..I czekaj na ciąg dalszy..."z
Po 15 minutach dzwonek do drzwi.. Koleżanka w roli pokojówki (?) prosi bym zeszła, wiesza mi notesik w kształcie serduszka na szyi kieruje mnie w stronę pobliskiego parku.. Mam tam spotkać Dziewczynkę z Zapałkami.. :surprise:
I spotykam kolejną koleżankę w tejże roli.. Zabawa trwa..Mam za zadanie ułożyć szczęśliwe zakończenie jej bajki. Później wręcza mi list, ze wskazówkami, co dalej..
A dalej.. kontynuacja zabawy w różnych miejscach W-wy związanych z legendami i baśniami, kolejne zadania do wykonania i kupa śmiechu !
Po drodze dostaję "insygnia królewskie" srebrne berło i jabłko.. I tak maszeruję z tym przez centrum stolicy

Po jakiś 2 godzinach zostałam zawieziona do kolezanki, która zajęła się moim makijażem. I w dalszą drogę.. Już na ostateczne miejsce imprezy w domu mojej najwspanialszej świadkowej.
Wchodzę do sieni.. świece, tiule.. Do pokoju... a tam przyjaciółki w balowych strojach.. A ja w jeansach i koszulce.. :oops:
Na szczęście po drodze Kot w Butach podarował mi magiczny klucz do szafy, w której znalazły się stroje dla mnie.. Efekt- spójrzcie na zdjęcie.. hihi
A potem wspaniała impreza w doskonałym towarzystwie z pysznymi smakołykami i tak pięknymi ciastami,że zaczęłam żałować, że nie zatrudniłam dziewczyn do pieczenia tortu weselnego

Jakby nie było dość atrakcji, zostałam w pewnym momencie odpytana ze znajomości narzeczonego..Odpowiedzi na pytania typu "najśmieszniejsze wydarzenie w jego życiu", "ambicja", "z jaką postacią z kreskówki mnie kojarzy.." były od razu weryfikowane z nagranym na filmik wywiadem z moim N. ..
Karniakami były.. kawałki bananów :ag: A za dobre odpowiedzi dostałam super prezenty

I jeszcze polecam intelektualną zabawę, do której przygotowały się dziewczyny. Wyszukały fragmenty z dzieł literackich o miłości, zgadywałyśmy tytuły.. np. "moja żona Peggy może mieć kolor, jaki zechce, a ja i tak będę ją kochał"..
Atrakcji było co niemiara, ale najwspanialsze były dwie rzeczy.. Obecność najlepszych przyjaciół jakich można sobie wymarzyć. I ostatnie słowa z wywiadu z moim N. skierowane do mnie, które sprawiły,że chciałam płakać ze szczęścia.
"