bo nie widzę nic złego, w tym, że matka zdrabnia imię swojego syna, albo mówi synku, nawet jak jest dorosły, albo opowiada coś z dzieciństwa.
Przeciw zdrabnianiu absolutnie nie mam nic przeciwko. Ale mówienie głosem jak do 5 latka i ciągłe sranie się jak nad małym chłopczykiem przy wyglądzie wielkiego porządnego chłopa to lekkie nieporozumienie. I do tego podkreślanie mamusia ci da, zrobi itd. np. Tomuniu zrobiłam naleśniczki chcesz jednego?? Nie bo już jadłęm obiad. Ale są pyszniutkie takie jak lubiłeś jak byłeś mały pamiętasz jak kiedyś .... i się zaczyna... To akurat głupi przykład. Ale przykładów jest jak chińczyków