Strefa Ślubna
Luty 13, 2012, 12:51:08

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
   Strona główna   Pomoc Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 2 3 4 5 [6] 7   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: TEŚCIOWIE - jak się do nich zwracacie??  (Przeczytany 5764 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
claridad
Wiedźma-plotkara
*
*

Skąd: Warszawa

Ilość piw: 1326
Wiadomości: 5503



WWW
« Odpowiedz #125 : Marzec 10, 2010, 11:13:03 »

my chwilowo nie mamy koncepcji co z godzilla poczac. Kiedy T. jej mowi zeby sie uspokoila to ona mówi sepleniac: "tak, moj Tomaszek jest juz dorosły, tak", takim tonem jakim sie mówi do pięciolatków  headbang
Ja tez nie widze niczego złego w samym zdrabnianiu, moja Mama mówi do mnie "córeczko" i to mi nie przeszkadza. Ale jednak zauwazyla, ze dorosłam, po prostu. Nadal jestem jej córeczką a ona moją mamusia i to jest kochana  jedyna w swoim rodzaju relacja. Ale Mama mnie nie ośmiesza i szanuje moje decyzje.
Historie z dziecinstwa sa skarbnica wiedzy, tak. Ale nie opowiadane po raz milion któryś tam. Nikogo juz nie smieszy kiedy ona pokazuje jakie spuchniete uszko mial jej Tomaszek, bo wszyscy wiedza. I wiedza tez, ze Tomaszek sam ma tego dosc. A te jej opowiesci to juz nie sa opowiesci o uszku tylko opowiesci ktore probuja zatrzymac czy wrecz cofnosc w czasie rzeczywistosc i przywrocic jej synka.



Dodany tekst: [time]śro 10 mar 2010 23:14:45 GMT-1[/time]
Przeciw zdrabnianiu absolutnie nie mam nic przeciwko. Ale mówienie głosem jak do 5  latka i ciągłe sranie się jak nad małym chłopczykiem przy wyglądzie wielkiego porządnego chłopa to lekkie nieporozumienie. I do tego podkreślanie mamusia ci da, zrobi itd. np. Tomuniu zrobiłam naleśniczki chcesz jednego?? Nie bo już jadłęm obiad. Ale są pyszniutkie takie jak lubiłeś jak byłeś mały pamiętasz jak kiedyś .... i się zaczyna... To akurat głupi przykład. Ale przykładów jest jak chińczyków

o rety dorota, ja w pracy koresponduje w chinczykami.... wez bo az mnie dreszcz leku przejal i oko zaczelo latac wink

w ogole niedawno mielismy smieszna sytuacje. Ja sobie robilam kasze manne z sokiem (przysmak zerowki) a t. mi opowiadal, ze kasza manna to dla niego takie cos, ze zjadłby tylko na bezludnej wyspie muszac wybierac miedzy manna a wlasna noga. Ja zdziwiona pytam czemu. A on, ze to jego trauma dziecinstwa bo przez cale dziecinstwo, w niedziele, o 6 rano mama mu gotowala manne i musial jesc. Dwa dni pozniej dzwoni godzilla i pyta sie mnie czy Tomaszek jada sniadania (nie tesciowo, nie jada. wszak tylko ja mam klucz do kłódki na naszej lodowóce, haloooo) i dalej, że moze bym mu manne robila bo jak był młody to wlasnie ona mu gotowala jego przysmak.
 rotfl rotfl rotfl
« Ostatnia zmiana: Marzec 10, 2010, 11:20:04 wysłane przez claridad » Zapisane


Nie masz uprawnień do ogladania linków i obrazków.
Zarejestruj się lub Zaloguj

Nie masz uprawnień do ogladania linków i obrazków.
Zarejestruj się lub Zaloguj

zawsze coś, zawsze coś...
Strefa Ślubna
« Odpowiedz #125 : Marzec 10, 2010, 11:13:03 »

 Zapisane
Strony: 1 2 3 4 5 [6] 7   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  



PustaMiska - akcja charytatywna
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.16 | SMF © 2006-2008, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!